Na północ Kanady

  • 4 lata temu
  • 902 Liczba wyświetleń

Siedząc w pociągu relacji Winnipeg-Churchill, Derrick patrzył, jak karłowate drzewa iglaste szybko mijają, gdy pociąg pędzi na północ przez Kanadę. Odprężył się, wylegiwał się na swoim miejscu, z rękami za głową. Otwór wentylacyjny pod siedzeniem dmuchnął ciepłym powietrzem pod jego stopy, a parująca filiżanka kawy o smaku migdałowym utrzymywała ciepło w jego wnętrznościach. Tymczasem na zewnątrz było zimno. Dotknął okna i poczuł chłód przechodzący przez jego rękę i w górę ramienia. Jego ciepła dłoń zostawiła odcisk w miejscu, gdzie jego ciepła dłoń spotkała się z zimnem Kanady.

Derrick wylądował w Winnipeg dzień wcześniej po spokojnym locie z Florydy. Słońce w Manitobie było białe, a powietrze nie miało wilgoci w porównaniu z wilgotnym powietrzem jego bagien. Wysiadłszy z samolotu, by zrobić szybką przejażdżkę do terminalu, na chwilę zamknął oczy i wciągnął do klatki piersiowej chłodne kanadyjskie powietrze.

Serce waliło mu mocno, waliło w mostek w całym podnieceniu związanym z podróżą.

Pociąg szarpnął i ruszył na północ. Winnipeg-Churchill kończy 1700-kilometrową podróż do rozległego subarktycznego regionu Północnej Manitoby za dwa dni.

Próbował przykryć się najlepiej, jak potrafił, grubym płaszczem.

Odpoczywał tak samotnie kilka godzin, kiedy rozległ się głośny trzask i wszystkie światła zgasły. Usiadł, zdezorientowany i zaskoczony hałasem, ale chwilę później ponownie zapaliły się światła. Wzruszył ramionami, domyślając się, co stało się tak daleko na północy. Nie był to obszar zaawansowany technologicznie.

Zaczął znowu wyglądać przez okno. Wyprostował nogi, aby powrócić do relaksu. Ale kolejny trzask i kolejny zgrzyt i wszystko w przedziale pociemniało. W przeciwieństwie do poprzednich, światła się nie zapaliły. A odpowietrznik nagrzewnicy przestał dmuchać powietrzem.

Inni ludzie w wagonie byli równie zaskoczeni jak on. Zaczęli się ruszać ze swoich miejsc i pytać, czy to normalne, czy pogoda na zewnątrz jakoś wyłączyła system elektryczny.

„Co się dzieje? Czy ktoś to naprawia?” powiedział.

„Pasażerowie” – powiedział powoli i spokojnie mężczyzna przez interkom – „konduktor WCT prosi wszystkich o natychmiastowy powrót na swoje miejsca lub kabiny, ponieważ personel ustala przyczynę przestoju i naprawi sytuację. WCT przeprasza za wszelkie niedogodności. Dziękuję za uwagę.”

Derrick przeszedłprzez kilka zaciemnionych wagonów, pełnych podróżnych rozmawiających o problemie  io tym, ile czasu pozostało do jego rozwiązania. Kierując się do swojej kabiny w pobliżu przodu pociągu, musiał ręcznie rozsunąć drzwi między wagonami. Kiedy jednak podszedł do swojego samochodu, drzwi jak zwykle rozsunęły się automatycznie. Wszystkie światła działały, a otwory wentylacyjne dmuchały ciepłym powietrzem.

„Problem musi leżeć z tyłu. Na moje szczęście – powiedział, wchodząc do swojej kuszetki.

Mniej więcej godzinę później Derrick usłyszał pukanie do drzwi swojego przedziału.

— Dzień dobry, sir — powiedział steward z wagonu sypialnego. Był niskim mężczyzną w okrągłym kapeluszu w kształcie puszki z czarnym rondem. Jego granatowy mundur był podszyty złotymi guzikami, a zegarek kieszonkowy był połączony łańcuszkiem z guzikiem. „Jak słyszeliście, mamy problem z elektrycznością w tylnych wagonach — w ekonomicznej klasie. W obecnej sytuacji musimy przetasować kilku pasażerów ze względu na panujące niskie temperatury. WCT chciałby zaoferować Panu zniżkę na podróż, jeśli rozważy Pan dzielenie przedziału z innym pasażerem”.

„Z kim niby miałbym dzielić mój przedział? Nie chcę jakiegoś szalonego faceta.

— Cóż, tutaj może się to skomplikować, sir. Mamy pasażerkę, która chce do Pana dołączyć.

„Nie chcę być niegrzeczny, ale wyszedłbym tutaj na dziwaka, dzieląc moją kabinę z obcą kobietą, zwłaszcza taką,  która podróżuje w te dzikie rejony”. Derrick uniósł brwi, próbując się uśmiechnąć beztrosko, ale zdał sobie sprawę, że mógł właśnie obrazić konduktora, który pracował daleko na północy kraju.  „Przepraszam, nie miałem tego na myśli”.

Dla skruchy zgodził się dzielić swoją przestrzeń.

„Dziękuję Panu. I nie ma potrzeby przeprosin. Czasami zdarzają się dziwni podróżnicy przybywający tak daleko na północ. Jednak jeśli chodzi o nią, wątpię, czy ma się co martwić”. Uśmiechnął się szeroko, jakby przekazywał wiadomość bez słowa. – Dostarczę Panu zniżkę, kiedy dotrzemy do Churchill. W imieniu kolei WCT i mnie jeszcze raz dziękuję, sir.” Dotknął czarnego ronda swojego kapelusza i wyszedł.

Derrick siedział niespokojnie, czekając na nowego pasażera, kiedy usłyszał stłumiony głos stewarda za drzwiami.

Chwilę później zapukał. „Proszę pana, czy możemy wejść?”

Derrick grzecznie otworzył drzwi.

„Proszę Pana, oto Madeline. Madeline, poznaj…

– Derrick – przerwał z uśmiechem.

Była cycatą kobietą o ciemnych włosach sięgających jej do ramion.

Sięgnął po torby kobiety. – Wejdź, wejdź. Cieszę się, że mogę dzielić z Tobą moją kabinę. Jest trochę mała,  ale nie mogłem znieść myśli, że zostawię kogoś w wagonie bez ogrzewania”.

„Doceniam, że pozwoliłaś mi tu spać. Jesteś miły i dość odważny” – odpowiedziała.

— Konduktor też panu dziękuje — . Znowu uchylił czapkę i Derrick zerknął przez ramię Madeline na stewarda. Mrugnął, wiedząc, że przywiózł prezent, cenniejszy niż jakakolwiek zniżka na pociąg.

Zapakowali torby. – Niewiele miejsca, Madeline, ale mimo to ciepło.

Poklepał poręcz krzesła. „Można się  troszkę zapoznać. Zostało około dziesięciu godzin, a pociąg nie jedzie szybko”.

Madeline usiadła. Derrick zajął miejsce przy oknie.

„Skąd jesteś i dlaczego kierujesz się do tego zapomnianego przez Boga miejsca?”

„Jestem urodzonym podróżniczką, odkąd byłam małą dziewczynką mieszkającą w Montanie”.

Derrick myślał, że nie jest teraz małą dziewczynką.

– A Ty, Derrick, tak?

– Tak. Zawsze chciałem zanurzyć stopę w Zatoce Hudsona, nic poza tym. Prosty cel.”

– Ach – odpowiedziała, uznając jego powód za nieco dziwny. „Cała droga na północ na jedną kąpiel?”

„Chciałem to zrobić, odkąd byłem małym chłopcem, dorastałem na Florydzie. Nadal tam mieszkam. Gorąca, wilgotna Floryda.

„Mmhm.” Nadal była zdezorientowana jego powodem podróży. „Wydaje mi się, że każdy ma pewną listę”.

„Jestem trochę wędrowczynią. Chcę zobaczyć, jak to jest tutaj, tak daleko na północy, na wypadek, gdyby zaintrygowało mnie to kiedyś jako miejsce do życia. Jestem znudzona Montaną. Chcę zobaczyć, jak daleko mogę się sprawdzić”.

„Wydajesz się wystarczająco silna, aby poradzić sobie z trudną pogodą i stylem życia. To tylko moje pierwsze wrażenie. Mam na myśli, że małe dziewczynki chcą bawić się lalkami i bawić się w dom z każdym, kto będzie mężem i dziećmi. Zawsze byłem przywiązany do bycia mężem. Okazałem się mężem, który nigdy nie wrócił do domu. Ale może dziewczyny są inne w Montanie.

Madeline wpatrywała się w siedzącego obok niej szczupłego mężczyznę, gładko ogolonego, człowieka niesprawdzonego przez życie, a już najmniej naturę. „Są inne niż dziewczyny z Florydy”. Była zwięzła.

Siedzieli cicho. Wyglądali przez okno, jak pociąg wyrwał się z otaczającego zielonego lasu, przejeżdżał starym mostem kolejowym nad dużym, niebieskim jeziorem. Ciemnoniebieskie jezioro było otoczone sosnami. Po chwili jednak pociąg zniknął w wiecznie zielonych terenach.

Był to nietknięty krajobraz. Ale on też. Nietknięty przez długi czas.

Była ładną kobietą. Zaczął myśleć zbyt dużo o niej i wyobrażał sobie, co może się stać, jeśli znów zacznie działać ogrzewanie. Zaczął czuć, jak kuszetka się delikatnie nagrzewa,… a może to tylko on?.

Podciągnął rękawy i przesunął palcem po kołnierzyku koszuli, lekko go rozciągając, aby uwolnić ciepło ciała ścinające się wzdłuż jego kręgosłupa.

– Robi się tu ciepło, prawda? zapytała.

Pokiwał głową. „Nie wiem, czy jest tu termostat. Wątpię.”

„Też jest mi gorąco. Po prostu zdejmę jedną warstwę odzienia, dobrze?

Nie czekając na odpowiedź, wstała. Derrick odwrócił się do niej i spojrzał na jej okrągły pośladek. Jej dolną część ciała podkreślała wąska talia, która pojawiła się, gdy ściągała sweter. Wyszła jej koszulka. Jej skóra była gładka i jasna — inaczej niż u większości dziewcząt na Florydzie. Jego oczy przebiegały wzdłuż jej bioder i kręgosłupa, aż poprawiła swoją koszulkę.

— Tak lepiej, trochę chłodniej — powiedziała, siadając znowu na swoim miejscu, kilka centymetrów od niego. „Musiałam się ubrać na cebulkę , kiedy byłam w tylnym wagonie jak zgasł prąd”.

„Zdejmij wszystko, co potrzebujesz, czuj się swobodnie…” Nagle urwał, gdy zdał sobie sprawę, co powiedział, i zobaczył, jak jej głowa obraca się szybko w jego stronę. Zaczął przepraszać. „Nie miałem na myśli „rozbierz się”, ze wszystkich ubrań, jedynie… Miałem na myśli po prostu no wiesz, wygodny… Nie żebym sugerował cokolwiek lub coś… Po prostu bądź, ech…”

— Ucisz się — powiedziała łagodnie. – Nie sądziłam, że miałeś to na myśli. Po prostu mówisz, żeby mówić i mówisz za dużo.

Poczuł ukłucie zakłopotania w głowie.

Zwykle nie czuł się tak niezręcznie. Potrafił stosunkowo łatwo rozmawiać z kobietami, ogólnie z ludźmi. Miał przyjaciół. Nie był wyrzutkiem ani dziwakiem. Nie był obiektem niczyich żartów z powodu jakiejkolwiek społecznej deformacji. Zastanawiał się, czy problemem jest ciasnota w kabinie. Dzielili podłokietnik między dwoma krzesłami, jak w samolocie, ale znacznie dłużej.

A może to była aluzja stewarda, kiedy ją przyprowadzał. Myśl „co by było, gdyby” pozostała w jego umyśle, przejmując kontrolę.

Siedzieli cicho — ale dla niego niekoniecznie wygodniej — . Obserwowali, jak krajobraz zmienia się z doliny w torfowiska, tak jak kilka godzin temu przekształcił się z krainy prerii.

Zaczęła obracać się na siedzeniu i zmieniać pozycje co kilka minut. „Cholera, muszę się trochę przeciągnąć, trochę się poruszyć.

Pochyliła się z boku na bok, aby wyprostować plecy. Wyciągnęła ręce do przodu i do góry, przepraszając, kiedy dotknęła Derricka. W końcu wstała z miejsca i zaczęła grzebać w swojej torbie. Pochylony Derrick znów zobaczył jej dolną część pleców i beżowe majtki. Jej luźne dżinsy ledwo mogły ukryć jej dolną połowę. Sięgnęła do tyłu, próbując zakryć swoje odsłonięte plecy, jakby wiedziała, że ​​na nią patrzy.

Stała, trzymając białą koszulkę i parę szortów. „Mam zamiar przebrać się w coś wygodniejszego. Zrobiłabym to w łazience, ale nie ma miejsca. Tylko na mnie nie patrz”.

„Nie będę patrzeć. Ta kabina jest tak mała, że ​​trudno cokolwiek przeoczyć.”

„Ja wiem. Dużo już zauważyłam.”

Jej komentarz zmieszał go. Czy zauważyła krajobraz, czy było to coś w nim?

Zdjęła koszulkę, a Derrick odwrócił wzrok, z wyjątkiem tego, że jej odbicie znajdowało się w oknie. Rozpięła biustonosz i pozwoliła mu zsunąć się z ramion. Rzuciła go na siedzenie obok Derricka. Jej ruch pozwolił mu dojrzeć zarys jej piersi i krótki przebłysk sutka. Wciągnęła koszulkę.

Poprawił swoje rosnące wybrzuszenie.

Następnie rozpięła pasek, odpięła guzik dżinsów i przełożyła je na biodrach i pośladkach. Upadły na podłogę, dudniąc miękko, brzęcząc od sprzączki pasa. Odwrócił się od okna do niej. Jej majtki były rozciągnięte na wzgórkach jej pośladków, gdy sięgnęła po spodnie. Stojąc prosto, majtki były niezręcznie wsunięte między jej pośladki, dopasowując się do jej tyłka i miejsca, w którym zbiegły się oba policzki. Pojedynczo wsuwała nogi w szorty. Derrick dobrze przyjrzał się, jej ponętnym kształtom.

Odwróciła się. Jej piersi kołysały się i podskakiwały obijając o siebie jak piłki rzucone luzem na salę gimnastyczną.

Całe jego ciało było rozgrzane.

„Hej, czy nie mógłbyś na mnie spojrzeć?”

Zakryła piersi, ale jej ramiona zacisnęły je razem, podkreślając, jak duże i dające się zacisnąć.

Podniósł ręce z poczuciem winy. „Nie było sposobu, żeby za tobą tęsknić. Jest dość ciasno i pewnie zobaczymy znacznie bardziej jak myślę”.

Spojrzała na niego. „Teraz też coś widzę. Czyja Cii to zrobiłam? Tym przebieraniem się?

Jego twarz poczerwieniała i próbował skrzyżować nogi, ale sztywności nie dało się tak łatwo ukryć.

„Może to ja byłam odważna, że ​​zostałam z Tobą. Nie rób mi nic w nocy – powiedziała lekko.

— Jesteś… — Znowu się powstrzymał.

„Jestem jaka?” powiedziała.  Nastąpiła zmiana w jej głosie, i jego tonie. „Jestem …?”

„Jesteś śliczna, sprawiasz, że … taki się staję”. Spojrzał w dół, ale pochylił się dalej, zasłaniając się.

Zaśmiała się z niego, z sytuacji i tego, co zrobiła. „Nie do wiary. Ja to spowodowałem!”

„Nie byłem w stanie odwrócić od ciebie wzroku”.

Złapała jego wzrok, który opadł w dół i wrócił do jej oczu.

– Ta stara dupcia? Złapała kawałek swojego tyłka i potrząsnęła nim. „Mam to, odkąd byłam małą dziewczynką. Zawsze był za duży.

„Za duży? Nie ma mowy, to idealny rozmiar.” Zatrzymał się na sekundę, uderzenie w piersi sprawiło, że zaczął zastanawiać się, czy powinien się po prostu zamknąć. Ale nie zrobił tego. „Chciałbym usłyszeć klapsa w Twój tyłek i zobaczyć, jak się porusza”.

„Och, chciałbyś, prawda?” Znowu się roześmiała. Potem nastąpiła przerwa w jej śmiechu i jej ciało zesztywniało. Tak jak zakwestionowała jego komentarz, ona wydawała się kwestionować samą siebie. Ale ona też poszła naprzód. Zsunęła szorty, odsłaniając beżowe majtki i pochyliła się do przodu. „Oto jest, uderz. Jeden ale dobry.

Po przejęciu śmiałości Derrick uniósł rękę wysoko i klepnął ją w tyłek. Jej majtki tłumiły mocne klapsy, a ich ciasność ograniczała drżenie.

„Wystarczy Ci?”

„Potrzebuję klapsów skórą w skórę. Opuść trochę majtki.

Za chwilę i całkiem nieoczekiwanie pochyliła się z odsłoniętym tyłkiem i gotowa na klapsa. Wstał, przesunął się tak, że jego kutas ocierał się o nią i ocierał, a potem dał jej klapsa. Pomarszczenia ciała przecinały jeden i drugi pośladek. Syknęła z przyjemnego bólu. Wyprostowała się i podciągnęła majtki i szorty.

„Co ja dostanę teraz, kiedy Ty dostałeś to, czego chciałeś? Coś za coś.”

„Czy jest coś, czego chcesz?” – zapytał, spodziewając się, że ich flirt będzie kontynuowany. Nie był pewien, jakie może być jej zdanie, ale miał nadzieję.

„Trochę prywatności, trochę czasu w samotności”.

„Co?” odpowiedział szybko i ostro, wciąż niepewny po tym, co się właśnie wydarzyło.

– Trochę prywatności na przygotowanie się do snu – powiedziała bez ogródek.

Wymamrotał cicho do siebie, wychodząc. Był oszołomiony jej natychmiastową zmianą kursu.

„Opuściłem swoją ciepłą kabinę, aby poszukać miejsca w przedziale ekonomicznym” – przeklął do siebie.

Odszedł zdenerwowany i zawzięty. Klapanie w tyłek nie doprowadziło do niczego, kiedy chciał, oczekiwał, miał nadzieję, że wydarzy się coś ekscytującego. Pozwoliła tylko, żeby klapsy miały trochę czasu na samotność? Co za rozczarowanie, pomyślał.

W wagonach ekonomicznych było bardzo mało miejsc, ponieważ pasażerowie zostali przesunięci do przodu z powodu problemów z przestojem. Szedł między rzędami siedzeń, starając się zakryć swoje wybrzuszenie, sztywność, na poziomie oczu siedzących ludzi, i szukał miejsca przy oknie. Żadne nie było dostępne. Udał się do wagonu z jedzeniem na przekąskę i drinka. Zjadł hamburgera odgrzanego w kuchence mikrofalowej i powoli popijał colę. Próbował rzrobić zadanie matematyczne, ile czasu jej dać za jedno klepnięcie tyłka. Ile to było warte prywatnego czasu?

Po hamburgerze i coli kupił małego pączka w plastikowej torbie i filiżankę kawy. Odchylił się do tyłu, niezrelaksowany iz roztargnieniem wpatrywał się w kolorowe światła falujące na horyzoncie. Pół godziny później konduktor powiedział mu, że wagon z jedzeniem jest zamykany. Spoglądając na zegar, zauważył, że dał jej czterdzieści pięć minut czasu na przygotowanie się do snu. Wystarczająco długo. Podziękował gospodarzowi i przeszedł przez zaciemnione wagony. Ludzie spali w niewygodnych pozycjach. Para pochylała się blisko siebie, oglądała film i dzieliła słuchawki. Wreszcie dotarł do swojej kuszetki. Wziął głęboki oddech i otworzył drzwi. Wchodząc do środka, było ciemno i cicho. Światło księżyca rzucało słabe światło na pokój i zobaczył sylwetkę jej ciała. Jej ramiona opadły do ​​talii, a potem góra bioder i tam zobaczył jej piękny tyłek, osłonięty  lekko kocem. Pośladek górny spoczywał na drugim, który był prawie spłaszczony pod jego ciężarem.

Jego kutas natychmiast urósł, myśląc o przesunięciu palcem po każdym policzku i delikatnym śledzeniu pęknięcia tyłka. Pomyślał przez chwilę o podejściu, po czym zakwestionował ten ruch. Spała teraz, mając trochę prywatności i porzucając jakąkolwiek zabawę. Wszedł do maleńkiej łazienki, żeby umyć twarz, kiedy usłyszał jej głos.

– Zajęło Ci to wystarczająco długo.

Wyjrzał z łazienki z zimną i mokrą twarzą, z kranu wypluwającego wodę. Nie poruszyła się. Jej duży tyłek wciąż składał się z dwóch stosów grubych klapsów.

„Obudziłaś się?” – spytał Derrick, zdezorientowany i zastanawiając się, czy wyczarował głos w swojej głowie.

„Tak.” Przekręciła się w jego stronę, jej piersi się poruszyły, koc zakrywał większość jej ciała. – I czekam na Ciebie. Gdzie byłeś?”

Jej głos miał nutę zmysłowości, głębszy ton, podkreślający jej słowa. Ton ujawnił to, o czym myślała, kiedy żuł gumowatego hamburgera i stęchłego pączka. Mógł mieć w ustach kilka mięsistych i smaczniejszych rzeczy.

Opierając głowę na dłoni, powiedziała: „Wygląda na to, że cieszysz się, że mnie widzisz”. Jej oczy spuściły się. „Chcesz czegoś, co mogę Ci dać? Jestem chętna, po prostu przyjdź i to weź.”

Derrick podszedł do łóżka, odpinając pasek, a Madeline wyciągnęła rękę, by rozpiąć jego dżinsy. W coraz bardziej napiętym momencie podniecenia, jego spodnie opadły, a ona podciągnęła jego bieliznę do przodu, wypuszczając kutasa z pełną uwagą.

Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i włożyła go do ust. Derrick poczuł, jak jej język kopie, czuł, jak ociera się o miękkość jej wewnętrznego policzka. Chwycił ją za włosy, pchał i ciągnął jej głowę w przód i w tył, prowadząc ją. Kiedy zaczął kołysać ją swoimi silnymi rękami, wydała stłumiony jęk z rozkoszy krztuszenia się. Lekko poturbowany.

Zbliżając się do szczytu, odsunął jej głowę.

– Wstań i odwróć się – polecił jej. Posłuchała, szybko wstając i kładąc brzuch płasko na łóżku. Podniosła tyłek i rozchyliła swoje wielkie policzki. Jej śliczny różowy odbyt był pomarszczony, a jej pulchne wargi cipki były rozchylone na tyle, by odsłonić różowość w jej szczelinie.

– W dupę, proszę – jęknęła, z uczuciem oczekiwania w głosie.

Uderzył swoim kutasem w jej grube policzki i upuścił kulkę śliny w szczelinę, pozwalając jej zsunąć się na jej dziurkę. Potarł kciukiem jej odbyt, żeby poluzować zwieracz. Westchnęła, gdy nacisnął kciuk i mrugnął, gdy wsuwał i wysuwał go. Po rozluźnieniu wycelował kutasa i powoli wszedł w nią. Syknęła, czując, że penetrator był większy niż jego kciuk.

„O kurwa!” sapnęła i sapnęła dwukrotnie, gdy wsunął się głębiej. „Wchodź powoli, ale nie za szybko”. Mruczała przez chwilę, a potem jej ciało się rozluźniło. – Ach tak, to wszystko. Mocniej teraz.”

I wszedł w nią mocno.

Kołysali się wraz z pociągiem a ich ciała uderzały i wbijały się w siebie. Jej pośladki drgają i falują przy jego pchnięciach. Chrząknął, a ona szarpnęła, aż oboje upadli.

Wiedział, że się uśmiechała, słysząc delikatne jęki. Zgarbił się na siedzeniu, by odzyskać siły. Później pociąg zatrzymał się na małej stacji.

Wyszedł na chwilę wytchnienia. Zimne wiatry gryzły go w nos i uszy.

Widząc stewarda Derrick zawołał: „Gdzie jesteśmy?”

„Stacja naprawcza. Otrzymujemy dostawę części, które rozwiążą problemy z ogrzewaniem”.

„Znowu będzie działać i będziesz mógł mieć swoją kabinę tylko dla siebie. Chcesz zrezygnować ze swojej towarzyszki? Skinął głową w stronę okna kabiny.

Policzki Madeline były przyciśnięte do szyby na widoku. Dwa duże pośladki i głęboka, głęboka szczelina między nimi.

„Nie ma mowy.”

Kategorie artykułów:
Sex analny

Komentarze zamknięte.