Była głęboka noc. Tomka obudził chłód i mokre, zimne ubranie.
Dlaczego jego spodenki są wilgotne, a koszulka mokra? – zadał sobie pytanie. W tym momencie świadomość powróciła. Pamiętał bardzo dokładnie wydarzenia z poprzedniego dnia. Obraz tańczącej nieznajomej pojawił się w jego głowie jak huragan. Już wiedział skąd te mokre spodenki. A mokra koszulka… kubek z niedopitą herbatą, z którym zasnął wylał się na nią.
Wstał, poszedł do łazienki, wziął prysznic, położył się na kanapie, przykrył kocem i zasnął.
Ranek obudził go rześkim powietrzem, które wpadało do pokoju przez uchylone okno. Na niebie pojawiły się pierwsze promyki słońca, dzień zapowiadał się pięknie.
Otworzył oczy, przeciągnął się jak kocur, jeszcze chwilkę poleżał a potem poszedł do łazienki.
Wziął poranną kąpiel, tym razem ubrał się na sportowo ale równie elegancko. Wypił mocną kawę i poszedł do pracy.
Dzień w pracy dłużył mu się niemiłosiernie. Co chwila spoglądał na zegarek, ale godziny szły swoim tempem i nie chciały przyśpieszyć. Tomek chciał jak najszybciej wyjść już z biura i znaleźć się na tej uliczce, która przypadkiem lub zrządzeniem losu pojawiła się na jego drodze życia. Nareszcie nadeszła upragniona godzina. Szybciutko ogarnął biurko i czym prędzej wyszedł z biurowca. Był szczęśliwy. Nogi same go niosły tam, gdzie już myślami było całe jego ciało.
Znowu te same widoki… światła w oknach domów, idealne trawniki. Jednak w domku, który go do siebie „przyciągał” chyba za pomocą jakiejś magii było zupełnie ciemno.
Z mocno bijącym sercem podszedł bliżej okna. Niczego, zupełnie niczego nie dostrzegł.
Co się stało? Gdzie Ona jest? Czyżby to była tylko fatamorgana? Jak to możliwe? Nie ma Jej, dlaczego? Co ma teraz zrobić ? Dlaczego wczoraj nie zaryzykował i nie zapukał do Jej drzwi?
A przecież tak bardzo pożądał tę kobietę. Rozum, rozwaga, obawa przed nieznanym, a być może strach że go nie przyjmie, odrzuci, wygrał z jego pragnieniami, wygrał z marzeniami.
Stał tam dłuższą chwilę mając nadzieję, że w końcu się pojawi. Ale nie przyszła.
Tym razem Tomkiem zaczęły targać inne emocje , zgoła odmienne od tych wczorajszych. Rozpacz, bezsilność, niemoc, gniew na samego siebie, że może stracił tą jedną, jedyną okazję na spełnienie swoich marzeń, a być może i coś znacznie więcej.
Zmęczony natrętnymi, różnymi myślami, które w jego głowie przelatywały lotem błyskawicy, powoli jakby był w jakimś letargu wracał do domu.
Żeby chociaż we śnie pojawiła się i należała do niego bez reszty. Ta noc i ten sen były mu bardzo potrzebne, bo znowu poczuł przypływ pożądania, które zaczyna spalać trzewia i odbierać mu zmysły. Wrócił do domu, który jak zwykle przywitał go chłodem i pustką. W ubraniu rzucił się na kanapę i przykrył kocem. Był bliski obłędu, naprawdę nie wiedział co robić. Czarna rozpacz nie pozwoliła mu trzeźwo myśleć. Czuł że Ją stracił, chociaż nigdy Jej nie miał. Co teraz? Poddać się? Nie….nie zrobi tego. Przecież chce z Nią być chociaż jedną jedyną noc, noc która spełni jego i być może również Jej marzenia. Postanowił, że odszuka Ją. Z tym postanowieniem, które trochę ukoiło jego ciało zapadł w głęboki sen.
