Mon amour – część 4

  • 3 lata temu
  • 1514 Liczba wyświetleń

Dla mnie może być jakiś bi, a dla Was chyba dupy” – zaproponował Hugo. Horvath wykonał jeden krótki telefon i po chwili dwie półnagie dziwki na kolanach obrabiały chuje jego i Bertranda. Do Francuza przyszedł jakiś dość zniewieściały bi, który na początek włożył kutasa aż do gardła, a potem napięcie tylko rosło. „Nie wiedziałem, że Heidi ma chłopaka bi, ale cóż, trzeba być tolerancyjnym” – pomyślał przez chwilę Bertrand, a potem oddał się ustom pięknej Chorwatki z cudownym cyckami i tyłkiem dorodnie wypiętym, którego niejako od góry mógł podziwiać mężczyzna.

Podczas gdy obiekty robiące chłopakom fellatio zmieniły się już 3 razy, bo im usta i ręce odrętwiały, kobiety, zgodnie z przewidywaniami Hugo, od tańca przeszły do grupowego jebania na wyściełanych pikowanymi poduszkami podestach sali i wcale nie było im mało. Do szejka z kolegą dołączyli kolejni goście z Dubaju i teraz dwie laski rżnęło już ośmiu Arabów. Każda w trzech dziurkach przyjmowała trzech, a kolejni dwaj odpoczywali, bo w przeciwieństwie do pań, co mogą się ruchać, albo raczej być ruchanymi bez przerwy, faceci niestety po spuście potrzebują co najmniej krótkiej chwili na regenerację. A spuszczali się już chyba każdy dwukrotnie, w dupkach i cipkach Anji i Heidi.

Obie kurwy były jednak zupełnie niezaspokojone, każda już co najmniej raz czy dwa wycharczała swoje „Mon amour”, lecz zamiast szukać uspokojenia, rozkręcały się coraz bardziej. Teraz mogły już tak całą noc. Były jak coraz bardziej wygłodniałe i coraz bardziej zorientowane na pierwotne instynkty suki, co dążą do jak najszybszego spełnienia, prowokują i zachęcają mężczyzn do jebania ich jeszcze mocniej, jeszcze głębiej i jeszcze dłużej. Myślały teraz swoimi starannie wydepilowanymi cipami, tyłkami rozwiercanymi dubajskimi młotami i ustami oraz gardłami wypełnianymi raz po raz po brzegi kolejnymi kutasami. Bertranda zawsze fascynowała kwestia wychwycenia, w którym momencie laska przechodzi na „drugą stronę mocy”. Kiedy nadchodzi chwila, w której wyłącza się głowa, serce i racjonalne myślenie, a pozostaje tylko chuć, żądza i pragnienie bycia wypierdoloną po raz n-ty. Jeszcze do tego momentu podchodząc do niej, mógłby, ku niezadowoleniu widzów, przerwać z miejsca ten spektakl, a Anja by mniej czy bardziej chętnie dołączyła do niego i zeszła ze sceny.

Po przekroczeniu tego punktu bez powrotu, gdyby podszedł, zobaczyłby zamglone ekstazą oczy i ciało reagujące tylko na kolejne pchnięcia, jakby mówiąc „pierdol się, wszystkie te obiekty tam czekają z wyprężonymi chujami, będą mnie ruchać do skończenia świata i nie obchodzi mnie, czy tego chcesz czy nie”. Hugo nie zaprzątał sobie głowy psychologicznymi analizami jebiącej się z innymi Heidi, bo sam przy boku kanapy na stojąco „zapinał” w tyłek przystojnego Hiszpana bi, którego w III rundzie przysłał mu Horvath do obciągania laski. Do Bertranda, któremu w III rundzie ssała kutasa piękna Włoszka, dołączyła młoda Arabka, która, jak się okazało, była siostrą szejka przewodzącego grupie gangbangowej.

Dubajskie kobiety, grzeczne w domu, na wyjazdach były pozbawione wszelkich hamulców i rżnęły się jak Europejki albo i lepiej. W tłumie wypatrzyła przystojnego, umięśnionego i nieco szpakowatego Bertranda i postanowiła przystąpić do zaspokajania go ustami, a potem, jak będzie chciał, da mu skosztować swojej arabskiej piczy. Teraz we dwie obciągały mężczyźnie, że ledwo mógł się skoncentrować na spektaklu z jego kobietami w rolach głównych. A pokaz na środku klubu rozwijał się w najlepsze. Ponieważ mężczyźni powoli odpadali i zaczynali nie dawać rady, laski wulgarnie ich prowokowały, żeby je rżnęli jak najlepsze kurwy.

Spoliczkowały szejka i znajomego, wyzywając od impotentów. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Faceci złapali ich za twarze, nazwali szmatami i uderzyli kilkukrotnie, dzięki czemu chuje stanęły im na baczność i kobiety osiągnęły to, czego chciały i jebanie trwało dalej. Po chwili po sesji klapsów na już zaczerwienione od długiej zabawy tyłki, Arabowie rzucili obie dupy na plecy i wpychając po dwa kutasy każdej do ust, zaczęli intensywnie je penetrować palcami, pobudzając mocno przednie ścianki pochwy. Pierwszy strumień squirtu był tak silny i połączony z początkami orgazmu, że obie kobiety zaczęły same pobudzać łechtaczkę, żeby przeżyć to jeszcze raz. Po chwili rozpychający je płyn dotarł do ujścia i po raz kolejny zalał twarze i ciała uczestników gangbangu, a orgazm był tak silny, że okrzyk „mon amour” aż wypchnął z ust obu kurew penetrujące je kutasy.

Przeszywająca powietrze deklaracja „mon amour” dotarła do uszu Hugo i Bertranda, którzy zajęci, odpowiednio, Hiszpanem i włosko-arabską parą lachociągów, po krótkim zastanowieniu, doszli do wniosku, że „mon amour” to żaden z nich i żaden z rżnących laski Arabów. „Mon amour” ich kobiet to miłość do seksu, spełnienia, ruchania, orgazmu, swobody, wyzwolenia, wypełnienia we wszystkich dziurkach, jebania, pierdolenia … to „mon amour” akurat z miłością prawdziwą nie ma nic wspólnego i niech tak zostanie, bo inaczej żadne z nich nie mogłoby się więcej ruchać tak jak dotychczas ani we właśnie rozpoczynające się wakacje ani nigdy później. A przecież zaraz ich czeka rejs po Adriatyku.

Kategorie artykułów:
BI · Cuckold · Dominacja · Fetysz · Lesbijki · Masturbacja · Ostry sex · Sex analny · Sex oralny · Swingersi · Trójkąty · Zdrada

Komentarze zamknięte.