Bezszelestnie i miękko
Wychynęła z dłoni
Złowiła myśli
Siecią koronek
Dumnie wsparła się
Na rusztowaniu fiszbin
Przesłoniła wizje
Bielą lnianej bluzki
Roztoczyła woń perfum
I zasnęła słodko
Na spragnionym języku
Bezszelestnie i miękko
Wychynęła z dłoni
Złowiła myśli
Siecią koronek
Dumnie wsparła się
Na rusztowaniu fiszbin
Przesłoniła wizje
Bielą lnianej bluzki
Roztoczyła woń perfum
I zasnęła słodko
Na spragnionym języku